Czy UFO istnieje???

Strona główna UFO - Unidenified Flying Object. NOL - Niezidentyfikowany Obiekt Latający

Kilka słów o mnie
Galeria zdjęć
humor
UFO
Zjawiska paranormalne
Język polski
Muzyka
Poezja
     

Wypowiedzi znanych ludzi na temat UFO i obcych istot

Podobno dr Herman Oberth, ojciec współczesnej nauki o rakietach powiedział: "UFO skonstruowały i kierują nimi inteligentne istoty stojące na bardzo wysokim szczeblu rozwoju. Są one napędzane za pomocą zakrzywiania pola grawitacyjnego, w wyniku czego grawitacja zamieniana jest na użyteczną energię. Mój umysł podpowiada mi, że są to bez wątpienia pojazdy o zasięgu międzyplanetarnym. Zarówno ja, jak i moi koledzy, jesteśmy przekonani, że nie pochodzą one z naszego systemu słonecznego, niemniej mogą one wykorzystywać Marsa lub inne położone w nim ciało w charakterze stacji pośredniej. Uważam, że nie pochodzą one z naszego układu słonecznego, a być może nawet z naszej galaktyki".

Wiele lat później powiedział także: "Nie możemy przypisywać sobie wszystkich zasług w zakresie postępu, który dokonał się w pewnych dziedzinach. Udzielono nam pomocy".

Na pytanie, kto udzielił nam tej pomocy, odrzekł: "Ludzie z innych światów".

***

Senator Barry Goldwater, emerytowany generał brygady sił powietrznych i doświadczony pilot, oświadczył: "Jestem przekonany, że w przestrzeni kosmicznej istnieją obce istoty. Być może nie wyglądają tak jak my, niemniej wyprzedzają nas, jak sądzę, znacznie w rozwoju".

Twierdził, że nie pozwolono mu zajrzeć do archiwów sił powietrznych dotyczących zjawiska UFO: "Uważam, że pod nadzorem rządu prowadzone są w ścisłej tajemnicy badania zjawiska UFO, o których nie informuje się opinii publicznej i o których nic nie będziemy wiedzieli, dopóki siły powietrzne nie postanowią ich ujawnić".

Oznajmił; że wierzy raportom pilotów sił powietrznych, marynarki wojennej oraz cywilnych, którzy donoszą o UFO przelatujących w pobliżu ich samolotów i odlatujących z niezwykłą prędkością.

"Pamiętam pewien przypadek z Georgii, który miał miejsce w latach pięćdziesiątych, kiedy to samolot gwardii narodowej ruszył w pościg za UFO i nigdy już nie wrócił. Pamiętam również przypadek z Franklin w stanie Kentucky, kiedy tu cztery samoloty wojskowe śledziły UFO. Jeden z nich eksplodował w powietrzu i do dziś nie wiadomo dlaczego".

***

Komentując zejście z orbity amerykańskiej rakiety wystrzelonej 2 czerwca 1959 roku, dr Werhner von Braun, legendarny konstruktor rakietowy, stwierdził: "Okazuje się, że stanęliśmy twarzą w twarz z potęgami znacznie silniejszymi, niż początkowo zakładaliśmy, których obecna baza nie jest nam znana. Jak na razie nie mogę powiedzieć na ten temat nic więcej. Próbujemy obecnie wejść w bliższy kontakt z tymi siłami i być może za sześć lub dziewięć miesięcy będzie można powiedzieć na ten temat coś więcej".

***

W czasie przemówienia wygłoszonego 12 maja 1962 roku w Akademii Wojskowej Stanów Zjednoczonych generał Douglas MacArthur stwierdził: "Stoicie teraz w obliczu nowego świata, świata przemian. Używamy dziwnych terminów, mówimy o ujarzmieniu energii kosmicznej bądź ostatecznym konflikcie między zjednoczoną ludzkością i groźnymi siłami pochodzącymi z innych planet naszej galaktyki".

***

Pułkownik L. Gordon Cooper, astronauta, uczestnik misji Mercury-9 i Gemini-5, powiedział: "Uważam, że te pozaziemskie pojazdy i ich załogi odwiedzające naszą planetę przybywają z innych planet, które są oczywiście bardziej zaawansowane technicznie od nas, Ziemian. Uważam, że potrzeba nam skoordynowanego, wysokiego rangą naukowego programu zajmującego się gromadzeniem i analizowaniem danych pochodzących z całej Ziemi dotyczących wszelkiego rodzaju bliskich spotkań, który określiłby także najlepszy sposób wzajemnych, przyjaznych kontaktów z tymi istotami. Na początek będziemy musieli zapewne pokazać im, że nauczyliśmy się rozwiązywać nasze problemy w sposób pokojowy, a nie za pomocą zbrojnych konfliktów, aby móc być przyjętym na członka społeczności wszechświatowej. Przyjęcie nas do tego grona miałoby dla nas ogromne znaczenie i umożliwiłoby nam dokonanie znaczącego postępu we wszystkich dziedzinach. Zatem w interesie Narodów Zjednoczonych leży, aby zabrać się do sprawy właściwie i bezzwłocznie. Przez wiele lat żyłem z tą tajemnicą, którą nosiłem w sobie, ponieważ tak jak wszyscy specjaliści związani z astronautyką byłem zobowiązany do jej zachowania. Obecnie mogę ujawnić, że nasze radary codziennie namierzają obiekty nieznanej konstrukcji i pochodzenia. Istnieją tysiące raportów naocznych świadków i olbrzymia ilość dokumentów, które tego dowodzą, lecz nikt nie chce ujawnić ich społeczeństwu. Dlaczego? Otóż dlatego, że władze boją się, iż ludzie mogą pomyśleć, że chodzi tu o jakichś przerażających najeźdźców. Tak więc nadal obowiązuje zasada: Pod żadnym pozorem nie wolno nam dopuścić do paniki".

W czasie innego wywiadu oznajmił: "Jeśli chodzi o mnie, uważam, że na Ziemi dokonano zbyt wielu nie wyjaśnionych obserwacji UFO, aby negować możliwość istnienia życia w kosmosie, poza granicami naszego świata".

***

Edgar D. Mitchell, astronauta, uczestnik lotu Apollo-14, w roku 1971 oświadczył: "Wszyscy wiemy, że UFO to rzeczywistość. Nie wiemy tylko, skąd one pochodzą".

***

Richard Terrile, astronom z Jet Propulsion Laboratory (Laboratorium Napędów Odrzutowych), stwierdził: "Nadejdzie czas, gdy zdamy sobie sprawę, że nie jesteśmy pępkiem wszechświata. Galaktyka może roić się od form życia. Mogą istnieć miniony cywilizacji".

***

Dick D'Amato, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego i międzynarodowego senatora Roberta Byrda, członek Rady Bezpieczeństwa Narodowego (National Security Council), oświadczył w roku 1991, że potężne wpływowe rządowe "czarne ramię" utrzymuje w tajemnicy informacje na temat UFO oraz wydaje nielegalnie ogromne pieniądze na tę operację.

Dr Władymir Ażaża: "Neil Armstrong zameldował kontroli lotu, że obserwowały ich dwa duże, tajemnicze obiekty, które wylądowały w pobliżu modułu księżycowego. Ta informacja nigdy nie trafiła do wiadomości publicznej, ponieważ NASA ocenzurowała ją".

Według dra Aleksandra Kazancewa "Buzz" Aldrin nakręcił z wnętrza modułu księżycowego kolorowy film przedstawiający UFO, po czym kontynuował ich filmowanie po wyjściu na zewnątrz razem z Armstrongiem. Armstrong potwierdził to, lecz odmówił podawania szczegółów. Stwierdził jedynie, że w utajnienie tej sprawy zamieszana jest CIA.

***

Pułkownik John Glenn, pierwszy amerykański astronauta, stwierdził któregoś razu, że "niektóre raporty na temat UFO są uzasadnione". W czasie swojego historycznego lotu, który odbył się 20 lutego 1962 roku, nadał przez radio otwartym tekstem niezwykły opis tysięcy zielonożółtych "robaczków świętojańskich", które zbliżyły się do jego kosmicznej kapsuły.

***

Admirał Roscoe H. Hillenkoetter, były dyrektor CIA, 28 lutego 1960 roku oznajmił: "Oficjalnie wprowadzona procedura utajniania i ośmieszania służy do wpajania społeczeństwu przekonania, że niezidentyfikowane obiekty latające są bzdurą. W celu ukrycia prawdy siły powietrzne nakazały milczenie nawet swojemu personelowi".

***

Zbadawszy osobiście 7000 raportów, 7 czerwca 1968 roku Lee Katchen, fizyk atmosferyczny zatrudniony w NASA, oświadczył, że jego zdaniem UFO są pozaziemskimi sondami.

"Obserwacje UFO są obecnie bardzo pospolite i wojsko nie ma czasu zawracać sobie nimi głowy. Tak więc kiedy pojawiają się one, usuwają je z ekranu. Główne systemy obronne kraju mają wbudowane odpowiednie filtry, które eliminują z ekranów radarów UFO".

Zapytany o szczegóły wymienił sieć radarową SAGE (Semi-Automatic Ground Environmental System), północnoamerykański system obrony powietrznej, który monitoruje wszystkie loty.

"Filtry odrzucają wszystkie niekonwencjonalne obiekty i cele, w związku z czym nie jest prowadzona rejestracja UFO".

Niekonwencjonalne obiekty są odrzucane, ponieważ jesteśmy najwidoczniej zainteresowani wyłącznie celami rosyjskimi mającymi potencjalnie wrogi charakter. Coś, co unosi się w powietrzu, a następnie rusza nagle z prędkością 5000 mil na godzinę (8045 krn/h), nie interesuje nas, ponieważ to nie może być nieprzyjaciel. UFO przechwytywane są przez radary naziemne i napowietrzne i są stale fotografowane za pomocą lotniczych fotokarabinów. Na niebie lata tak dużo UFO, że siły powietrzne musiały stworzyć specjalny system do ich odfiltrowywania.

***

James A. Lovell wyznał, że w czasie lotu Gemini-12 w listopadzie 1966 roku, podczas którego ustanowił razem z Edwinem E. Aldrinem wynoszący 5,5 godziny rekord długości czasu przebywania poza statkiem, widział "cztery obiekty ustawione w jednej linii. Wiedziałem, że to nie są gwiazdy".

***

Eugene Cernan, członek załogi Apollo-10 i dowódca Apollo-17, w opublikowanym w roku 1973 w Los Angeles Timesie artykule powiedział: "...pytano mnie [o UFO] i publicznie oświadczyłem, że uważam, iż oni [UFO i ich załoganci] są kimś innym, przedstawicielami innej cywilizacji".

***

Scott Carpentner, astronauta, uczestnik misji Mercury-7, oświadczył: "Przebywając w przestrzeni kosmicznej astronauci nigdy nie byli sami. Zawsze byli śledzeni przez UFO".

***

Bob Dean, który przez 27 lat służył w wojsku, a od 40 zajmuje się badaniem zjawiska UFO, miał okazję zapoznać się swego czasu ze zdumiewającym supertajnym raportem NATO zatytułowanym "The Assessment" ("Ocena"). Raport ten w latach sześćdziesiątych opracował zespół najwyżej postawionych ekspertów wojskowych i naukowych. Kilka zawartych w nim wniosków przedstawia się następująco:

1. Ziemia od tysięcy lat jest inwigilowana przez różne cywilizacje pozaziemskie.

2. Cywilizacje te wydają się być nastawione pokojowo, jako że będąc wysoko zaawansowanymi mogłyby z łatwością już dawno temu zawładnąć Ziemią.

3. Pozaziemscy goście zwiększają liczbę kontaktów z nami, realizując plan, którego celem jest nawiązanie w przyszłości współpracy z mieszkańcami Ziemi.

Główny wniosek, jaki wypływa z czterdziestoletnich badań Boba Deana, brzmi następująco: "Rasa ludzka jest rasą hybrydową i, co więcej, nie jesteśmy sami w kosmosie, i nigdy nie byliśmy".

Twierdzi on także, że "rasa ludzka utrzymuje bliskie stosunki z wieloma wysoko technologicznie rozwiniętymi cywilizacjami pozaziemskimi... i to od tysięcy lat".

***

W jednym ze swoich numerów Life przytoczył wypowiedź dra Maurice'a Biota, czołowego aerodynamika, fizyka i matematyka, który powiedział: "Najmniej nieprawdopodobnym wytłumaczeniem tego zjawiska jest to, że są one sztuczne i sterowane... Od pewnego czasu uważam, że są one pochodzenia pozaziemskiego".

***

Dr Walther Riedel, były współpracownik dra Hermana Obertha i jednocześnie główny projektant i dyrektor ds. badań i rozwoju niemieckiego ośrodka rakietowego w Peenemunde, prowadził po wojnie tajne prace na rzecz Stanów Zjednoczonych. Amerykański magazyn Life w numerze z 7 kwietnia 1952 roku doniósł: "Dr Riedel nigdy nie widział osobiście latającego spodka, lecz od wielu lat zbiera opisy obserwacji UFO z całego świata. Oto, co oświadczył reporterom Life'a: Jestem głęboko przekonany, że pochodzą one spoza Ziemi. Dr Riedel ma cztery argumenty na poparcie swojego twierdzenia:

Po pierwsze, temperatury powłok struktur działających w obserwowanych warunkach uniemożliwiłyby przetrwanie jakiejkolwiek ziemskiej konstrukcji. Powierzchniowe tarcie pocisków poruszających się na takich wysokościach i z takimi prędkościami spowodowałoby natychmiastowe stopienie wszelkich dostępnych nam metali i niemetali.

Po drugie, zastanówmy się nad olbrzymimi przyspieszeniami, z jakimi one latają i manewrują... W niektórych przypadkach wznoszą się spiralnie pionowo w górę. Jeśli weźmie się pod uwagę powstającą przy tym siłę odśrodkową, która może w trakcie takiego manewru rozpłaszczyć w ciągu kilku minut na ścianie załogę, łatwo zrozumieć, o co mi chodzi.

Po trzecie, istnieje wiele przypadków opisujących manewry, które może wykonać tylko pilot, ale których żaden ludzki pilot nie jest w stanie wytrzymać.

Po czwarte, w większości doniesień brak opisu dyszy odrzutowej. Większość świadków obserwuje jednostki nie emitujące widzialnego płomienia... i brak smugi. Gdyby chodziło o jakiegoś rodzaju silnik odrzutowy, rakietowy lub jeszcze inny, wówczas na dużych wysokościach występowałaby wyraźna smuga. Nie jest to żadna z jednostek napędowych, jakie znamy.

Wilbert B. Smith w uprzednio tajnym piśmie rządu kanadyjskiego z 21 listopada 1950 roku napisał: "Sprawy związane z UFO są traktowane przez rząd Stanów Zjednoczonych jako najtajniejsze, są stawiane nawet wyżej od bomby wodorowej... Latające spodki istnieją naprawdę... Ich modus operandi jest wciąż nie znany; nad tym zagadnieniem pracuje niewielki zespół kierowany przez dra Vannevara Busha".

Wilbert B. Smith był kanadyjskim inżynierem elektrykiem. Po przeprowadzonej w roku 1950 rozmowie z fizykiem Robertem Sarbacherem, w której potwierdził on istnienie wraków latających spodków oraz ciał obcych istot, Smith przekonał rząd kanadyjski do wdrożenia w życie Projektu Magnet, którego celem było wykonanie repliki latającego spodka. Wszystko to znajduje potwierdzenie w notatkach Smitha dotyczących jego spotkania z Sarbacherem. Co więcej, w latach osiemdziesiątych potwierdził to sam Sarbacher. Dodatkowe potwierdzenie tych informacji znajduje się w różnych odtajnionych dokumentach rządu kanadyjskiego.

31 marca 1958 roku Smith wygłosił w Ottawie w Kanadzie referat (nagrany na taśmie magnetofonowej), w którym podsumował wyniki swoich dwuletnich badań zjawiska UFO oraz szereg rozmów z inteligencjami utrzymującymi, że pochodzą spoza Ziemi, a także prowadzone w laboratoriach doświadczenia sugerowane przez te istoty, które potwierdziły pozaludzkie pochodzenie ich wiedzy. (Referat ten opublikował w numerze z września-października 1963 roku Flying Saucer Review, str. 13-16).

W swojej książce Above Top Secret Timothy Good podaje, że Smith napisał w roku 1958 artykuł, w którym stwierdził, że uzyskano kontakt z załogantami UFO, dzięki któremu wiele się dowiedział: "Wkrótce jednak stało się jasne, że istnieje rzeczywista, ogromna przepaść między obcą nauką i tą, w której tradycji ja zostałem wychowany. Przeprowadzono pewne istotne eksperymenty i za każdym razem uzyskiwano potwierdzenie słuszności tej obcej nauki. Zrozumienie nauki obcych istot wykraczającej poza punkt wyznaczony przez te eksperymenty wydaje się jednak niemożliwe".